Pracy w sektorze BPO, który rozwija się w Polsce coraz szybciej, nie brakuje. Co za tym idzie również liczba ofert pracy w tej branży wciąż rośnie. Celem pracodawców są dobrze wykształceni, znający języki obce młodzi ludzie. Najlepiej studenci, ale mogą być też świeżo upieczeni absolwenci. Kierunek z reguły dowolny. Liczą się chęci i wyżej wymienione kwalifikacje. Pracownicy z kolei zachwyceni perspektywą pracy biurowej, w prężnie rozwijającej się korporacji, w międzynarodowym otoczeniu, zachęceni szansą awansu, wzrostu zarobków, a przede wszystkim rozwoju kariery przystępują do szkoleń. Nie są one skomplikowane i nie trwają długo. Opanowanie uslugi mailingu, skanowanie dokumentów papierowych nie sprawia problemów większości osób. Jeszcze tylko kilka podstawowych pojęć, takich jak druk personalizowany czy korespondencja masowa i można zaczynać. Mija kilka miesięcy i okazuje się, że tak cenione na etapie rekrutacji zaangażowanie, kreatywność i samodzielność stają się problemem zarówno dla pracodawcy jak i pracowników. Ci pierwsi muszą studzić zapał do pracy wielu młodych, a ci z kolei twierdzą często, że praca jest mało ambitna i monotonna. Istnieje nawet rozwinięcie skrótu BPO jako „Bardzo Prosta Obsługa”, wymyślona oczywiście przez pracowników tego sektora. Z drugiej strony mamy kursy, szkolenia, możliwość awansu zawodowego i całkiem dobrą, jak na początek pensję, więc skąd niezadowolenie.
