Ostatni raz pojechałem na jednodniową wycieczkę szkolną. Zwracam uwagę na hasło jednodniową - bo każda noc jest okazją do dobrego napicia się poza domem, więc inne już w grę wchodzą. Wracając do tematu - NIE dla Krakowa! Najnudniejsze miasto na świecie! Byłem i widziałem - oprócz kilku starych domów, starych ulic, starych ludzi, turystów-seniorów nie ma tu absolutnie nic do oglądania. Sukiennice to w rzeczywistości wielki bazar z błyskotkami (oczywiście hit wśród dziewczyn z klasy). Następny landmark, Wawel to przede wszystkim tona gruzu. Ścisk jest taki, że jakiekolwiek pozostałości atmosfery z dawnych czasów po prostu się ulatniają. Chcecie najbardziej kiczowaty symbol Krakowa? Smok wawelski, metalowa trzymetrowa zabawka ziejąca sztucznym ogniem i turyści z kamerkami wokół. Widok godny skeczu Monty Pythona. Może nie byłoby tak źle, gdyby nie zachwyt mojej klasy nad tą przytłaczającą estetycznie wycieczką. Super podobały im się nawet małpy w zoo.