Nikt nie spodziewał się śmierci Amy Winehouse - nie teraz, nie w tak młodym wieku. Każdy wiedział o jej uzależnieniu od narkotyków i alkoholu - kto jednak myślał, że element wizerunku faktycznie może okazać się? śmiertelny? Izba wytrzeźwień była wszak dla Amy miejscem znanym i często odwiedzanym. Był to fakt, a nie wykreowana przez marketingowców bajka, z czego sprawę zdawało sobie, jak się okazuje, niewielu. Należy w tym miejscu powiedzieć prawdę: wbrew obecnej fali ochów i achów, Amy nie była wielką artystką. Jej jedyną zaletą był głos. Do pisania piosenek miała specjalistów. Dlaczego, choć muzyka może obejść się bez gwiazdki, grób Amy Winehouse jest gromadnie odwiedzany przez rzesze ludzi? Być może jest to wyraz szoku, być może ludzie nie zdawali sobie sprawy, że nie wszystko, co przedstawia świat muzyki pop to fikcja. Tatuaż Amy, noworodki, stały się już legendą samą w sobie: mają być zwiastunem jej dziecięcej wręcz śmierci. Wątpliwe jest jednak, żeby jej młoda śmierć spowodowała trwały wzrost zainteresowania ludzi jej twórczością. Amy nie stanie się legendą, tak jak zmarli w jej wieku Hendrix czy Joplin. Cały szum wokół śmierci Amy idealnie obrazuje nasze czasy. Skończy się bowiem prędko, i będzie trwał tak samo długo jak każda wcześniejsza informacja o jej pobycie na izbie wytzreźwień.