Od dawna już wrze dyskusja na temat nielegalnego ściągania z sieci różnych przedmiotów objętych prawami autorskimi. Tymi, którzy tracą w tej sytuacji najwięcej są autorzy i producenci. Sprzedaż ich dzieł maleje, gdyż odbiorcy mający możliwość darmowego ich wykorzystania, nie kupują ich. Obiektami najczęściej ściąganymi są filmy. Często mamy możliwość zobaczenia filmu zagranicznej produkcji, zanim ten trafi na ekrany polskich kin. Tracą na tym wszyscy związani z jego produkcją i dystrybucją, a także kina, które przyciągają przed swoje ekrany coraz mniej widzów. W ten sam sposób traktowana jest muzyka popularna, której działa udostępnia się na skalę masową w sieci. Dlatego też muzycy często apelują do fanów o legalne kupowanie ich płyt i uczciwe traktowanie ich twórczości, podkreślając, iż ten sposób wchodzenia w posiadanie ich utworów jest zwyczajną kradzieżą. W ramach walki z taką sytuacją powołano do życia uchwałę o ochronie praw autorskich. W Polsce nie wprowadzono do niej jednak większych zmian od ponad 18 lat. Inną sprawą jest wiarygodność informacji, publikacji i dzieł zamieszczanych w sieci. Często bowiem na skutek niewiedzy czy też celowo przypisuje się autorstwo komuś innemu, bądź w znacznym stopniu ingeruje się w jego treść, zmieniając równocześnie znaczenie. Z drugiej strony ogromna część materiałów pojawiających się w sieci, zamieszczana jest tam zupełnie legalnie za zgodą autorów, tak aby użytkownicy mieli do niej swobodny dostęp i mogli z niej korzystać bez żadnych ograniczeń. Do takich tekstów należy m. in. prognoza pogody. Jej wiarygodność, co prawda, jest wątpliwa, ale nie łamie praw o ochronie praw.