Posts Tagged ‘ wycieczka ’

Kraków to miasto magiczne z bogatą historią, rozwijającą się infrastrukturą, będące zapleczem dla turystów i inwestorów. Urokliwe uliczki Starego Miasta, Kazimierza nęcą turystów stwarzając specyficzny klimat, którego dopełnieniem są rozsiane knajpki, kafejki, puby i kluby. Pod lupę weźmy jednak kulturalny aspekt Krakowa- jego możliwości i potencjału. Nadmienię jedynie w tym miejscu, że miasto jak i rejon Małopolski jest jednym z najbardziej atrakcyjnych terenów do zwiedzania dla obcokrajowców jak i Polaków (zaraz po województwie zachodniopomorskim). Niepowtarzalny widok Krakowa tworzą kościoły, zabytkowe kamienice, wszelkiego rodzaju architektura i szereg muzeów. Zabytków znajdujących się w Krakowie, wartych polecania bardziej lub mniej nie sposób wymienić. Rozsiane są po całym mieście, i zapewniam Was, że jeden dzień na zwiedzanie to zdecydowanie za mało czasu, nawet dla najbardziej zorganizowanych turystów. Ponadto w Krakowie istnieje 11 dużych teatrów oraz szereg mniejszych, często wystawiających swoje sztuki w małych nastrojowych piwniczkach. Muzea Kraków, Teatry Kraków, Kraków Zabytki - frazy, z którymi spotykam się na każdym kroku spacerując po Krakowie. Zapytania obcokrajowców o pomoc w dokonaniu wyboru, który jest ciężki, jeżeli jest się ograniczonym czasowo. Odpowiedzi na te zapytania byłyby tak wyczerpujące, że bez wstępnego planu zwiedzania nie ma możliwości zdecydowania się co by chciało się zobaczyć- aż tyle tego wszystkiego! Kraków kusi, nęci, zachwyca?

 

Ostatni raz pojechałem na jednodniową wycieczkę szkolną. Dwudniowe są jeszcze w porządku, bo wieczorem można się przynajmniej napić, kiedy wychowawcy śpią i czasem bywa śmiesznie. Tym niemniej! Nigdy więcej jednodniowej, nigdy więcej Krakowa! Rzygi! Byłem i widziałem - oprócz kilku starych domów, starych ulic, starych ludzi, turystów-seniorów nie ma tu absolutnie nic do oglądania. Symbol - Sukiennice to taki duży targ dla turystów bez gustu (czytaj: moja klasa). Wawel to kupa gruzu i najnudniejsze muzeum na planecie. Jedynie śmieszne są te ślizgające się kapcie. Smok wawelski to z kolei synonim kiczu i złego smaku. No ku…, żeby stać 5 minut z przygotowanym aparatem w wyciągniętej dłoni, żeby uchwycić ziejącą sztucznym ogniem blaszaną marionetkę trzeba być naprawdę pojebanym. Najgorsze jest chyba to, że ta durna klasa okrzyknęła wycieczkę za udaną! Podobał im się każdy kamyczek, małpy w zoo, wszechobecny upał (”ładna pogoda”).

 

Ostatni raz pojechałem na jednodniową wycieczkę szkolną. Zwracam uwagę na hasło jednodniową - bo każda noc jest okazją do dobrego napicia się poza domem, więc inne już w grę wchodzą. Wracając do tematu - NIE dla Krakowa! Najnudniejsze miasto na świecie! Byłem i widziałem - oprócz kilku starych domów, starych ulic, starych ludzi, turystów-seniorów nie ma tu absolutnie nic do oglądania. Sukiennice to w rzeczywistości wielki bazar z błyskotkami (oczywiście hit wśród dziewczyn z klasy). Następny landmark, Wawel to przede wszystkim tona gruzu. Ścisk jest taki, że jakiekolwiek pozostałości atmosfery z dawnych czasów po prostu się ulatniają. Chcecie najbardziej kiczowaty symbol Krakowa? Smok wawelski, metalowa trzymetrowa zabawka ziejąca sztucznym ogniem i turyści z kamerkami wokół. Widok godny skeczu Monty Pythona. Może nie byłoby tak źle, gdyby nie zachwyt mojej klasy nad tą przytłaczającą estetycznie wycieczką. Super podobały im się nawet małpy w zoo.

 

Jak wiadomo miasto Toruń w średniowieczu składało się z dwóch organizmów, Starego i Nowego Miasta. Nowe Miasto, było nie tylko młodsze, ale także biedniejsze. Już u zarania swoich dziejów Nowe Miasto było w trudniejszm położeniu, gdyż było oddalone od Wisły, ówczesnego głównego szlaku transportowego, nie mogło żyć z handlu wiślanego. Dlatego nowomiejscy mieszczanie byli przede wszystkim rzemieślnikami. Skromniejszy był też, stojący na rynku nowomiejski ratusz. Początkowo drewniany, później murowany, oprócz sali posiedzeń mieścił też ławy chlebowe, rzeźnickie i szewskie. znajdowały się tam także piwiarnia i więzienie. Jak powiada przewodnik po Toruniu w XV w. po wchłonięciu Nowego Miasta przez Stare, przestał być potrzebny i został zamieniony na skład sukna.

Dwieście lat później po zwrocie katolikom przez ewangelików kościoła św. Jakuba, zostaje zaadaptowany na świątynię protestancką. W 1818 r. zostaje zburzony przez prusaków, którzy na jego miejscu wybudowali , ciężką i niezgrabną budowlę - zbór. Rynek nowomiejski nie pełnił roli reprezentacyjnej, był raczej placem targowym. Również kamienice nowomiejskie są znacznie skromniejszę od tych stojących wokół ratusza staromiejskiego. Powodów tego jest kilka, między innymi w mniejszej zamożności tutejszych mieszczan, a także dzięki licznym pożarom, które niszczyły budynki za czasów wojen krzyżackich, czy szwedzkich.